Kultura, Mówienie, Słuchanie, Wymowa

Let’s go & see the movies!

Szukałam ostatnio pomysłu na kolejny wpis. Nie jest łatwo, ale nikt nie mówił, że będzie! U mnie dziś oberwanie chmury, a zawsze jak pada deszcz to mam ochotę obejrzeć dobry film… A skoro o filmach mowa to czemużby nie dodać nauce angielskiego odrobiny splendoru rodem z Hollywood? Pewnie spora grupa z WS ogląda filmy amerykańskie z angielskimi napisami. Tylko co można z tym zrobić?

Słyszałeś/-aś o „red carpet”? Kto nie widział czerwonego dywanu, ten trąba! To miejsce, w którym gwiazdy filmu pozują do zdjęć i udzielają wywiadów dziennikarzom przed dużymi wydarzeniami medialnymi, takimi jak np. ceremonia rozdania Oscarów. Sława, prestiż, elegancja… A przecież i Ty możesz choć na chwilę poczuć się odrobinę „glamour” oglądając jedną z amerykańskich superprodukcji! A jeśli połączyć to z nauką języka to już w ogóle robi nam się z tego dwie wisienki na torcie 🙂 Nie tylko obejrzysz hit filmowy, ale przy okazji podszlifujesz język.

W opcji z włączonymi napisami angielskimi masz możliwość śledzenia rozmów bohaterów i jednocześnie łapania słówek i zwrotów w trakcie oglądania. To doskonała okazja żeby poczuć się jak gwiazda amerykańskiego filmu – możesz przecież starać się powtórzyć dane wyrażenie z amerykańskim akcentem – czyli dokładnie tak, jak wypowiedział/-a je Twój/ Twoja ulubiony/-a aktor/-ka.

Jak mądrze uczyć się angielskiego oglądając film?

Bez wątpienia oglądanie filmów w języku obcym pozwala polepszyć zdolność rozumienia ze słuchu – chyba nie muszę o tym nikogo przekonywać. Poza tym, zgodzisz się ze mną co do tego, że uczysz się użycia słówek w odpowiednim kontekście i przychodzi Ci to znacznie bardziej naturalnie niż zakuwanie z książki – prawda? Ważne przy tym jest to, żeby robić to z głową.

Jednym z „naturalnych” błędów, jaki popełniają uczniowie jest to, że nie traktują oglądania filmu jak elementu procesu nauczania i robią to w taki sam sposób jakby oglądali film w swoim własnym języku. To nie tak.

Nauka angielskiego nie polega na tym, że siedzisz na kanapie, a wszystko samo jakoś wchodzi do głowy. Fajnie byłoby gdyby tak było, ale niestety tak nie jest. Jeśli oprócz odczuwania przyjemności z oglądania chcesz się czegoś nauczyć to wymaga to od Ciebie nieco zaangażowania. Samo się przecież nie zrobi! 😀

Zawsze miej pod pachą (lub poduszką jeśli wolisz) kołonotatnik, w którym zaraz po wciśnięciu pauzy zanotujesz nowe wyrażenie lub zwrot, który przypadł Ci do gustu i którego chciałbyś/chciałabyś w przyszłości używać. Być może uznasz to za zbyt tradycyjną metodę, ale nauczona latami doświadczeń po prostu wiem, że to działa. A jeśli już chcesz być trendy to proszę bardzo 🙂 Zamiast klasycznego sprawdzania słówek w słowniku, skorzystaj z „apki” w telefonie i po obejrzeniu filmu przeanalizuj definicje zwrotów, które Cię zainteresowały w trakcie oglądania. Coś mi się zdaje, że kolejny wpis będzie o aplikacjach do nauki angielskiego…

Nic prostszego, prawda? Ale żeby nauka nie poszła w las polecam trochę bardziej się wysilić. Trzeba przecież zrobić coś żeby zostało Ci to w głowie na dłużej. Tak jak i przy regularnej nauce dobrym sposobem jest zrobienie krótkiego dopisku w postaci sceny, z którego pochodzi dane wyrażenie abyś łatwo mógł/-mogła skojarzyć ten zwrot i powiązać go z konkretnym kontekstem. Będzie Ci też łatwiej wrócić do tej sceny i odtwarzać ją do momentu aż poczujesz się na tyle pewny/-a żeby zastosować słówka w mowie. No bo czemu by nie? Skoro padło tak w filmie to na 100% jest to poprawne wyrażenie i nie musisz się obawiać, że będzie to „własnoręcznie” stworzona kalka językowa, której nikt nie zrozumie:-) Dodatkowo, zauważ, że niejako przy okazji wykonujesz ćwiczenia typu „listenand-repeat”. Przyznasz jednak, że dużo ciekawiej jest powtarzać za gwiazdą ze szklanego ekranu niż na sucho za nauczycielem w sali lekcyjnej. Jeśli nie najlepiej u Ciebie z pamięcią to dobrze byłoby zapisywać sobie wyrażenia na osobnych karteczkach (na jednej stronie zwrot angielski, a na odwrocie jego polski odpowiednik) i zerkać na nie od czasu do czasu.

Kiedy i to wydaje Ci się pracą nie-do-wykonania, wystarczy, że zaczniesz od mini-klipów czy zapowiedzi filmowych (ang. „movie trailers”) bo jak mówią lepszy rydz niż nic.

Tak się akurat składa, że dziś Dzień Matki. Jest taka scena z filmu „Forrest Gump”, która nieustannie mnie wzrusza. Pada w niej również chyba najpopularniejsze dwa zdania z bombonierką w tle: „Life is a box of chocolates. You never know what you’re going to get”. Amerykanie używają ich jeśli chcą powiedzieć, że wszystko, co spotyka nas w życiu nie jest do przewidzenia.

Zresztą sam/-a zobacz.

Ten film to świetna propozycja dla tych, którzy chcieliby się nauczyć amerykańskiego angielskiego – i to nie tylko na podstawie rozmowy między tytułowym bohaterem a jego matką, podczas której mówią o życiu, śmierci i przeznaczeniu. Oprócz zwyczajnych, codziennych spraw znajdziesz tu również zagadnienia związane z polityką amerykańską i nie tylko.

Mam nadzieję, że pomysł Ci się spodobał. Daj proszę znać w komentarzu. Dziękuję! A może masz swoje ulubione cytaty filmowe, których nie rozumiesz? Zastanowimy się wspólnie nad tym, co mogą oznaczać.

 

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s