Gramatyka

PASTy czyli dlaczego wtedy a nie teraz?

Od jakiegoś czasu prezentuję Wam podejście do czasów gramatycznych zgoła inne od tego, do którego jesteście przyzwyczajeni jeśli uczycie się języka angielskiego czy to w szkole, czy na kursach językowych. Samodzielne przyswojenie sobie sposobu myślenia Anglików uważam za prawie niemożliwe bez skierowania na właściwe tory przez kogoś, kto ma to już za sobą. Jeszcze z kolegium językowego dobrze pamiętam jak „otworzyły mi się oczy” (i to dosłownie) gdy zobaczyłam jak można tłumaczyć gramatykę, żeby jej skutecznie nauczyć. A przecież jeśli sami czegoś do końca nie rozumiemy to nie ma mowy o tym, żeby przekazać innym wiedzę w przystępny dla nich sposób.

Jak dotąd udało mi się stworzyć dwa wpisy pokazujące strategię, jaką należy zastosować żeby w ogóle zrozumieć „jak się uczyć” czasów w angielskim. Nawet jeśli ten moment wydaje ci się (z naciskiem na”wydaje ci się”), że nie do końca rozumiesz, to uwierz, że zobaczysz wkrótce „o co kaman” – daj sobie tylko trochę więcej czasu, bo to niełatwe zagadnienie i zupełnie inne od np. pamięciowej nauki słówek – tu liczy się przede wszystkim Z-R-O-Z-U-M-I-E-N-I-E.

Tych, którzy czytają (i chwała im za to:-) pytam o ich refleksje / spostrzeżenia nt. przyjętej przeze mnie ścieżki „wykładania kawy na ławę” i wiecie co słyszę? Że trudne, że brakuje im podstaw żeby zrozumieć, że do mnie to nie trafia… Z drugiej strony piszecie, że dobrze się czyta, że ciekawy styl pisania, że fajnie byłoby czytać między wierszami (ang. read between the lines). Maruderów pragnę zapewnić, że to dopiero początek drogi, a wytrwałym chciałabym powiedzieć, że na końcu tej drogi czeka na Was przepyszny owoc, bogaty w cenne wartości odżywcze dla mózgu, który jest doskonałą przekąską na uczucie braku rozwoju i stania w miejscu;-) Jaki to owoc? Z pewnością każdy z Was o nim słyszał – nazywa się P-R-O-G-R-E-S i nie jest owocem egzotycznym:-)

Do rzeczy zatem, bo jeśli myślisz o rozwoju to musisz dowiedzieć się czegoś nowego! Mam tę Moc i nie zawaham się jej użyć! Sądzę, że najsensowniejszym rozwiązaniem Waszych dylematów będzie pokazanie podobieństw i różnic (ang. similarities & differences) w stosunku do dwóch poprzednich postów. Będziemy mieć bowiem do czynienia zarówno z analogiami, jak i kontrastami.

Wydaje mi się, że na ten moment najistotniejsze w zrozumieniu tego, jak funkcjonują czasy przeszłe jest zdanie sobie sprawy z tego, że żeby myśleć o przeszłości musimy wiedzieć, że jest to przeszłość, więc tu kluczem do wszystkiego będą „znaczniki czasu”, które utwierdzą nas w przekonaniu, że czynność pozostaje niejako „za zamkniętymi drzwiami”, nie ma wstępu do teraźniejszości oraz nie możemy jej zmienić – tak jak nie jesteśmy w stanie odwrócić biegu historii.

W tym miejscu od razu rodzi się skojarzenie z jednym z omówionych już czasów teraźniejszych, a mianowicie Present Perfect (Simple). Najczęściej występujące zestawienie to orównanie go z jednym z czasów przeszłych – Past Simple. Dlaczego? Otóż akurat w przypadku tych właśnie czasów rysuje się wyraźna granica zakwalifikowania ich albo do teraźniejszości (chociaż perfect ma to do siebie, że łączy „to, co było” z „tym, co jest” i to właśnie „teraz” jest ważniejsze niż „wtedy”).

Jak dla mnie nie ma lepszej metody zrozumienia tych przestrzeni czasowych jak próba zastanowienia się nad znaczeniem funkcji językowej danego czasu na przykładzie konkretnych zdań. Gdybyśmy zaczęli „rozkminkę” każdego czasu z osobna to w połowie drogi opadlibyście z sił nie widząc drogowskazu, a zatem kierunku, w którym należy się udać.

Jak na razie postanowiłam dać Wam „na widelcu” kilka dobrych przykładów, które zobrazują sens mojego (a niebawem i Waszego 🙂 toku rozumowania. Oto one:

  1. Monica took a shower, got dressed and left for the airport.
  2. Tourists were waiting outside the museum when it started to rain.
  3. She was sad because she had just heard the news.
  4. She had been going out with Tom for 7 years before she decided to marry him.

1sze zdanie to podstawowa funkcja czasu Present Simple, która ogranicza się do wymienienia kilku krótkich i następujących po sobie czynności, o których wiemy, że kuż się zakończyły (Moniki nie ma już w domu bo wyjechała na lotnisko). Kolejny przykład dotyczy idealnie obrazuje nam różnicę pomiędzy Past Simple a Continuous jako, że mamy tu czynność, która trwała przez jakiś czas (stąd wyrażamy ją czasem przeszłym ciągłym) ale została przerwana przez inną czynność krótszą (dlatego czas przeszły prosty). Trójeczkę można uznać za ekwiwalent czasu Present Perfect w przeszłości. A nie dałoby się prościej? Yes, of course it can be simple. Oznacza to dla nas to, że w mówiąc o teraźniejszości użylibyśmy czasu Present Perfect, a przez to, że zdanie dotyczy przeszłości (ona była smutna) to trzeba zastosować jego przeszły odpowiednik (ot taki brat-bliźniak z innego wymiaru jak w amerykańskim filmie pt. Powrót do przeszłości 🙂 Zdanie nr 4 uzmysławia nam jak długo trzeba spotykać się z drugą połówką jabłka ZANIM wyjdzie się za mąż (dziewczyna nie była po prostu pewna swoich uczuć 🙂 Tak samo jak podkreślaliśmy w czasie Present  Perfect Continuous czas trwania danej czynności tak i tu mamy tę samą z tą tylko różnicą, że skutek/rezultat tak ważny w czasach typu perfect widoczny był w przeszłości, a nie teraźniejszości. A piece of cake, isn’t it? (pol. bułka z masłem, czyż nie?).

Teraz skoro już wiecie jak „łapać byka za rogi” to konia z rzędem dla tego, kto zgadnie i zostawi komentarz uzasadniający użycie czasu Past Simple w następującym zdaniu:

He made his last film in Poland.

Good luck!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s